Pewnego dnia robiąc porządki na dysku znalazłam folder o nazwie „Czacha dymi”, a w nim 43 pliki. Powstały one ponad dekadę temu, gdy byłam jeszcze na studiach i działałam w studenckim radiu LUZ we Wrocławiu. To właśnie wtedy zaczęłam zbierać pierwsze doświadczenia pracy z głosem. 

Pamiętam, że było lato. Miałam więcej czasu i tknęło mnie, że potrzebuję czegoś więcej poza studiami. Początkowo nie wiedziałam co to ma być, ale któregoś dnia znajoma zagaiła, że pracuje w radiu na kampusie Politechniki. Poszperałam, posłuchałam audycji i wysłałam maila. Kilka dni później z duszą na ramieniu poszłam na spotkanie z szefem redakcji informacyjnej, bo właśnie do niej się zgłosiłam. Serio! Byłam zestresowana jak na rozmowie o pracę 😉 Kilka dni później przyszłam na swój pierwszy dyżur reporterski. 

Nie chciało mi się stamtąd wychodzić! Uwielbiałam atmosferę, jaka panowała w radiu – dosłowny LUZ 🙂 Ten dreszczyk emocji przed pełną godziną, gdy wprowadzało się ostatnie poprawki do serwisów informacyjnych. Pamiętam też jak bardzo byłam zawstydzona, gdy po raz pierwszy musiałam wyjść na miasto z mikrofonem i nagrać sondę uliczną. Małymi kroczkami przekraczałam granicę bycia molem książkowym i zaczęłam wychodzić do ludzi. 

Inspirowało mnie, że moi koledzy i koleżanki mogą realizować swoje zainteresowania na antenie radia przygotowując, np. audycje autorskie czy kąciki tematyczne. I zapragnęłam zrobić coś swojego. Kącik o psychologii. A właściwie jej odczarowaniu. Pokazaniu, że psychologia to nie tylko diagnoza, kozetka czy terapia, ale cała masa mechanizmów, z którymi spotykamy się na co dzień w domu, sklepie, w pracy czy na uczelni. Wszędzie, gdzie pójdziemy. 

I tak powstała Czacha dymi.  


Długo zastanawiałam się co zrobić z tym materiałem – czy dalej ma się kisić na dysku komputera, czy może dać mu drugie życie. Przyznam, że miałam spore opory, bo odsłuchując po tak długim czasie tych nagrań miałam bardzo mieszane odczucia – zażenowanie, rozbawienie, bo dzisiaj posłużyłabym się innymi przykładami, inaczej rozpisałabym dialogi czy część z opisem zjawiska. Ale też radość z progresu, bo dziś brzmię inaczej. To dla mnie „przypominajka” jak zaczynałam. 

Wczorajsze święto Światowego Dnia Radia skłoniło mnie jednak do tego, żeby wrócić do tego materiału jeszcze raz. I nie owijając więcej w bawełnę – dziś premiera pierwszego odcinka Czachy dymi 🙂   



Dziękuję moim kolegom i koleżankom z radia, którzy użyczyli swoich głosów, swojego czasu i dzięki nim ten kącik mógł zaistnieć w takiej formie jak go słyszycie. 

Co tu dużo mówić: TEAM WORK!