Minął pierwszy miesiąc 2020 roku. Już po tym czasie możemy zweryfikować cele, które postawiliśmy sobie kilka tygodni temu. Być może niektóre z nich realizujemy zgodnie z planem, z kolei inne rozpłynęły się gdzieś, bo opadł nam entuzjazm i motywacja do działania, a huczne „nowy rok, nowi lepsi my” wywołuje w nas poczucie rozczarowania i niezadowolenia.


Dziś podzielę się z Wami kolejnym fragmentem wywiadu z projektu Extreme Mind Game. Tym razem pochodzi on z rozmowy z Alexem Huberem, żywą legendą światowej wspinaczki. Swego czasu po uzyskaniu stopnia magistra z fizyki rozpoczął studia doktoranckie, jednak przerwał je i wybrał inną ścieżkę realizacji siebie.



Współcześnie dużo mówi się o sukcesie, ale CZYM jest sukces? Czy sukces oznacza, że ​​ktoś zdobył złoty medal na igrzyskach olimpijskich? Niekoniecznie. Jest wielu mistrzów świata, którzy później zderzają wie z tym, że nie możesz być mistrzem na zawsze, bo znajdzie się ktoś lepszy od Ciebie. Co wtedy? Ludzie nie zwracają już tak dużej uwagi na Ciebie i Twoją pasję. Niektórzy bywają bardzo sfrustrowani z tego powodu. Więc jaki to sukces? 

Golden Crack. Zdjęcie dzięki uprzejmości HuberBaum.de

Opowiem Ci o moim ojcu. Nie wspiął na żaden 8-tysięcznik ani nie pokonywał wielkich ścian (big wall, przyp. red.), jednak odnosił największe sukcesy. Był świadomy swoich umiejętności, wiedział, które drogi są dla niego wykonalne, ale po prostu nie miał pieniędzy na wyprawy wspinaczkowe. Wspinał się w Alpach po drogach, po których lubił się wspinać. Obierał kolejne cele i realizował je i to jest jego osobisty sukces. 

Myślę, że najważniejsze jest to, aby odkryć, co jest dla ciebie najlepsze. Nie możesz żyć zgodnie z czyjąś koncepcją życia. Każdy musi znaleźć własną drogę życiową. Ostatecznie sukces oznacza radość z tego, co robisz. 



Myślę, że niezależnie od etapu, na którym jesteśmy zawsze mamy prawo do zmiany decyzji. Naturalnie, może pojawić się tzw. efekt utopionych kosztów – skoro tak długo czymś się zajmowałam/em, wiązało się z tym tyle poświęceń to szkoda z tego zrezygnować. Niby tak. Ale z drugiej strony, moim zdaniem, lepiej zatrzymać się i zacząć od początku, robić coś, co sprawia nam radość i satysfakcję. Dla każdego z nas może oznaczać to zupełnie coś innego. Oczywiście nie możemy wykluczyć, że na naszej drodze nie pojawią się jakieś przeszkody, jednak jeśli kieruje nami motywacja wewnętrzna – dużo łatwiej jest nam je pokonać.

Nigdy nie jest za późno na zmianę.