Kilka lat temu rozpoczęłam cykl wywiadów z ludźmi, którzy uprawiają sporty ekstremalne. Nazywał się Extreme Mind Game. W ciągu dwóch lat miałam przyjemność przeprowadzić rozmowy z 21 osobami, publikując je na nieistniejącej już stronie internetowej. Jako ciekawostkę dodam, że w oparciu o te wywiady powstała (i została obroniona!) praca magisterska na jednej z zagranicznych uczelni 😉


Zapytasz pewnie skąd wziął się pomysł?
Ziarenko zostało zasiane jeszcze za czasów moich studiów magisterskich. Swoją pracę poświęciłam stresowi i emocjom doświadczanym przez osoby uprawiające wspinaczkę. Przygotowując badania rozmawiałam m.in. z Paxti’m Usobiagą – hiszpańskim wielokrotnym medalistą świata. Powiedział mi wtedy, że współpracując z różnymi psychologami w pewnym momencie zawsze brakowało im zrozumienia istoty sportu, który uprawia. Wtedy właśnie postanowiłam, że zostanę takim psychologiem, który będzie rozumiał o co chodzi 😉

Tematem psychologii w sporcie ekstremalnym zajęłam się również na doktoracie. Jako, że ze względów metodologicznych, czyli rzetelności pomiarów, nie mogłam realizować swojego projektu tak, jakbym chciała, postanowiłam, że zrobię coś na własną rękę, żeby poszerzyć swoją wiedzę. Wybrałam rozmowę 🙂


Na blogu będę zamieszczać fragmenty wywiadów, które rzucają nieco inne światło na istotę sportów ekstremalnych. Choć moi rozmówcy prowadzą psychologiczną batalię w wyjątkowych okolicznościach, to rzeczy, którymi się ze mną dzielili można spokojnie przemycić do swojego życia codziennego. Nie każdy z nas chce i musi ryzykować na taką skalę jak moi rozmówcy, ale nie oszukujmy się – na co dzień stresów nam nie brakuje.


Poniżej pierwszy z nich pochodzący z rozmowy z Brianem Mosbaugh, amerykańskim highliner’em.

fot. Scott Rogers

Nauczyłem się dużo o swojej sile psychicznej. Twoje ciało jest mocne i możesz trenować je, aby uzyskać lepszą kondycją fizyczną. Ale o wiele ważniejsze jest, aby mieć też jasny umysł: być spokojnym, opanowanym, skoncentrowanym, nie stresować się i prowadzić szczęśliwe życie. (…) [Highlining – przyp. red.] pomaga mi wyeliminować inne badziewie w moim życiu. To moment konfrontacji ja-moje zmartwienia, lęki. Okoliczności wpływają na to, w jaki sposób mózg interpretuje daną sytuację, więc uczysz się wyciszać w tym konkretnym momencie.

Życie jest krótkie i ważne jest, aby żyć szczęśliwie tak bardzo jak tylko się da. Highlining pozwala mi zrozumieć i docenić tę cienką granicę między życiem a śmiercią. To jest niesamowite doświadczenie, dzięki któremu staję się bardziej świadomy w codziennych sytuacjach. Dzięki temu wiem które rzeczy są naprawdę ważne w życiu. I nagle okazuje się, że przestajesz przejmowac się wieloma głupimi sprawami takimi jak np. nie mam wystaraczająco dużo pieniędzy w tej chwili, bo wiesz, że pieniądze raz są, a raz ich nie ma – tak bywa. Ta świadomość pozwala mi robić po prostu fajne rzeczy i uśmiechać się.