Znacie zapewne wyrażenie „zasiać ziarno”, które oznacza zapoczątkowanie czymś niewielkim jakiejś sytuacji. Taka właśnie idea przyświecała mi, gdy zastanawiałam się jak nazwać zajęcia z relaksacji, które prowadzę. Klikając tu możesz przeczytać na czym polegają te zajęcia. 

Grafika: Michał Stępień

Po zasianiu ziarna, jeżeli odpowiednio je pielęgnujemy zaczyna rosnąć, owocować i cieszyć nasze oczy. Bardzo podobnie jest z nami – jeżeli chcemy rozwijać jakąś cechę czy umiejętność to poświęcamy temu uwagę, ćwiczymy, szukamy możliwości rozwijania się. 

Odczucie błogiego rozluźnienia, które pojawia się stopniowo w trakcie zajęć jest czymś, co każdy z nas w sobie nosi. Ziarenko spokoju. Znajdując nawet ten przysłowiowy kwadrans dla siebie, wyłączając telefon i koncentrując się tylko na sobie, swoim oddechu i ciele, dajemy sobie sposobność pielęgnowania tego ziarenka. W dość krótkim czasie okazuje się, że szybciej wchodzimy w stan przyjemnego rozluźnienia, mniej rzeczy nas irytuje, jesteśmy spokojniejsi, szybciej się regenerujemy i.. można tak wymieniać jeszcze długo 🙂 

Lubię pomagać zasiewać ziarenko spokoju. Doświadczając stanu rozluźnienia i rozprężenia zmienia się nieco perspektywa patrzenia na rzeczywistość. Choć na co dzień żyjemy dość szybko, w natłoku obowiązków, hałasie to wcale nie jesteśmy skazani na ciągłe napięcie i życie w chaosie. To, że zatrzymamy się na chwilę wcale nie oznacza, że zawali się świat, minie nam koło nosa szansa życia czy zmarnujemy czas. Wręcz przeciwnie 🙂


Tak jak namiętnie ładujemy telefony, warto ładować i swoje wewnętrzne baterie. 


Na ziarenkową relaksację w tym miesiącu zapraszam w najbliższy piątek (11.10) o 20.30 i za dwa tygodnie (25.11). Gdzie? W szkole Jogi na Dębnikach.
W listopadzie robimy krótką przerwę 🙂