Od najmłodszych lat każdy z nas zderza się z porównywaniem do innych. Ale też do siebie na przestrzeni czasu. Pod względem umiejętności, osiągnięć, wyglądu, majętności, popularności i tak dalej, i tak dalej. Można rzec, że to nasza codzienność. 

Porównania same w sobie nie są szkodliwe, jeżeli wykorzystujemy je jako narzędzie do samorozwoju i zwiększenia samoświadomości, czyli: widzę, czego jeszcze nie potrafię, w jakim kierunku mogą rozwinąć się moje horyzonty, co nie jest moją mocną stroną – wtedy warto postawić sobie pytanie: czy faktycznie jest to coś, na co chcę poświęcić swój czas i energię, aby rozwinąć. Do czego mi to posłuży?

Droga pod górkę zaczyna się wtedy, gdy porównania z innymi wpływają negatywnie na obraz siebie. W dużym skrócie i uproszczeniu: zauważamy wtedy swoje braki (np. intelektualne, emocjonalne czy fizyczne, które wiążą się z osobistą historią), ciosamy przysłowiowe kołki na własnej głowie, wyrzucamy sobie, że nie jesteśmy wystarczająco mądrzy, inteligentni, wysportowani, lubiani, odnoszący sukcesy etc. 

Często spotykam się z tym w swojej pracy (i nie tylko 🙂 ):
– kiedyś to mogłam/em robić to i tamto, a teraz nie,
– nie mogę przestać myśleć i rozluźnić się, więc to nie dla mnie, nie ma sensu,
– inni mogą robić trudniejsze wersje, a ja się pocę na najprostszych ćwiczeniach,
– przychodzą takie wysportowane dziewuchy, a ja taka zapuszczona i mi głupio,
– wkurza mnie, że to i tamto mi nie wychodzi, a inni radzą sobie lepiej.

To tylko kilka przykładów, a można je mnożyć i stworzyć całkiem pokaźną listę z cotygodniową aktualizacją. Zawsze znajdzie się ktoś od nas „lepszy”. A nierzadko sami dla siebie jesteśmy surowsi niż dla innych.

W efekcie to tak, jakbyśmy sami siebie zakuwali w dyby. Odpuszczając, rezygnując. Nie chodzi oczywiście o chwytanie się wszystkiego po kolei, ale o celach, ich realizacji i priorytetach innym razem.  


Może zamiast doszukiwania się, czego jeszcze nie potrafimy,
nie zrobiliśmy warto zastanowić się i odpowiedzieć sobie na pytanie:

gdybyś dzisiaj został/została tylko z tym za co jesteś wdzięczny/wdzięczna, co w sobie naprawdę doceniasz, lubisz – z czym zostałbyś/zostałabyś?