To słowo na „M” to medytacja. Często wzbudza ono mieszane emocje, ponieważ nasuwa skojarzenia powiązane z religią, przed oczami staje obraz osoby, która z zamkniętymi oczami siedzi w pozycji lotosu i… no właśnie. Czym właściwie jest medytacja i co się wtedy robi?

Medytacja to przede wszystkim świadoma i rozluźniona koncentracja.

świadoma = kieruję swoją wolą, wybieram taką pracę ze swoim umysłem i ciałem,

rozluźniona = nieoceniająca, nie wywołująca napięcia,

koncentracja = zauważanie, skupianie się na konkretnym punkcie obserwacji.

 

Robiąc podsumowanie po jednym z warsztatów, którego celem było obniżenie poziomu stresu wśród pracowników jednej z korporacji, jeden z uczestników podzielił się taką refleksją:

Wiesz co, gdybyś na początku powiedziała, że to, co będziemy robić to medytacja oddechowa to nawet bym nie spróbował zaangażować się w to ćwiczenie. Ale teraz widzę jak to zmieniło moje samopoczucie i że jest to dla mnie osiągalne. Ciesze się, że nie nazwałaś tego tak wcześniej.

 

Jednym z mitów o medytacji jest to, że trzeba wtedy przestać myśleć. Niezupełnie. Chodzi o to, żeby skoncentrować się na sobie przez te kilka chwil (to mogą być 2-3 minuty), czyli „zauważam jak się mam”. To znaczy:
– czy moje ciało jest napięte czy rozluźnione,
– jak się czuję, jakie emocje teraz odczuwam,
– czy jestem zmęczona/y,
– jak oddycham.

W rozluźnieniu, czyli nieocenianiu tego czy to dobrze czy źle, ponieważ to generuje napięcie. Myślę, że często za bardzo koncentrujemy się na celu, zamiast na drodze, która nas do niego prowadzi. To tak jak z ćwiczeniami czy każdą inną umiejętnością – stopniowo budujemy swoją siłę oraz zauważamy nowe pole do rozwoju. Prosty przykład, przypomnij sobie jak uczyłaś/eś się pisać, jeździć samochodem albo obcego języka. Na początku trzeba wykonać trochę więcej pracy, aby potem móc zebrać żniwa. Myślenie mamy opanowane do perfekcji, potrzebujemy nazywać otaczający nas świat. I nie ma w tym nic złego. Sztuka świadomej koncentracji polega na tym, aby na chwilę przestać podążać za myślami. Nawet jeśli to będzie kilka sekund spokojnego umysłu – warto spróbować. Poczucie lekkości jest niesamowite. Wkrótce napiszę o tym, jak można to samodzielnie zrobić.

 

Są różne rodzaje medytacji, co daje możliwość na znalezienie takiej jej formy, która będzie zbieżna z naszymi predyspozycjami (możemy świadomie koncentrować się nie tylko siedząc, ale również w trakcie ruchu, wykonywania prozaicznych czynnościach) oraz możliwościami na dany moment.

 

Poniżej znajdziesz linka do prostego ćwiczenia, które spokojnie możesz wpleść w codzienne obowiązki. To tylko 5, znajdziesz tyle czasu dla siebie? 🙂